Mundialowe reklamy opanowały Internet czyli: “Jeszcze chwila i któryś z piłkarzy wyskoczy mi z lodówki”

MundialMundialowa gorączka trwa już od kilku tygodni mimo, iż mistrzostwa świata zaczęły się zaledwie kilka dni temu. I tak jeszcze przez cały miesiąc większość z nas będzie żyła piłkarskimi emocjami.

Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Rosji rozpoczęły się w ubiegły czwartek. Od tego momentu uwaga wszystkich kibiców piłki nożnej jest zwrócona na stadiony, gdzie o prestiżowy puchar walczą najlepsze drużyny z całego świata. Do tych sportowych zmagań od wielu miesięcy przygotowywali się nie tylko piłkarze, ale także przeróżne firmy i marki.
I to nie tylko te związane ze sportem.

Oprócz firm produkujących sprzęt, stroje czy odżywki sportowe na mistrzostwa przygotowywali się również między innymi producenci napojów gazowanych, ubrań, sprzętu elektronicznego, blachy trapezowej czy sieci telefonii komórkowej, czyli wszyscy Ci, którzy na co dzień z piłką nożną nie mają nic wspólnego. Przygotowywali reklamę związaną z mundialem, mundialowe promocje, kody rabatowe i konkursy. Zaoferowali do wygrania wiele nagród między innymi: telewizory, kina domowe, Iphony, koszulki oraz kubki, a także takie mniej oczywiste jak szkolenia energetyczne, zestaw piłkarskich serów, piłkarskie pufy czy kilogram mundialowych krówek.

Wszystkie te marketingowe chwyty doprowadziły do tego, że nawet osoba, która nie jest kibicem, czy chce czy nie chce, jest wciągnięta w ten mundialowy szał.

Reklamy są praktycznie wszędzie. W telewizji, radiu, Internecie, sklepowych witrynach i na ulicach. Występują w nich zarówno kibice jak i znani piłkarze oraz trenerzy.

Nas zastanawia jednak czy to nie jest już przesada? No bo co wspólnego z piłką nożną ma soczek dla dzieci, producent parówek, serów czy blachodachówek? A może to właśnie świetny moment na zarobienie dodatkowych pieniędzy, no bo przecież teraz Wszyscy Jesteśmy Kibicami. Może to faktycznie przyciąga dodatkowych klientów i przekłada się na realne zyski? Teraz to tylko spekulacje, ale może za miesiąc będą płakać Ci, którzy na te mistrzostwa się nie przygotowali.

Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

SMARTFON vs LAPTOP. Na którym urządzeniu częściej dokonujemy zakupów?

Do urządzeń mobilnych zaliczamy smartfon oraz tablet. Komputer stacjonarny lub laptop to natomiast te urządzenia, z których najczęściej korzystamy w domu lub pracy. Ale które z nich częściej wykorzystujemy do zrobienia zakupów online?

Badań poruszających ten temat jest wiele. Naukowcy sprawdzają kto, gdzie, dlaczego i na czym dokonuje zakupów. Czy nadal preferujemy zakupy offline czy może częściej kupujemy już przez Internet. Czy robimy te zakupy w domu, samochodzie, a może w pracy? Jak wyglądają zależności wynikające z posuwającego się wciąż do przodu czasu i coraz to doskonalszych nowinek technicznych.

W 2015 roku zakupy przy wykorzystaniu urządzeń mobilnych robiło jedynie 33% aktywnych w sieci, polskich internautów. Rok później już około 40%. Dlaczego ten procent stale rośnie?

Jak podają liczby, jeszcze do niedawna zakupów mobilnych nie dokonywaliśmy zbyt często. Smartfon służył nam raczej do działań około zakupowych. Do szukania opinii o produktach czy usługach, dokładnych informacji na temat firmy czy producenta oraz po prostu do szukania zakupowych inspiracji. Do sfinalizowania zakupów służył nam częściej komputer czy laptop.

Z roku na rok procent m-zakupów się zwiększa. Powodów tego zjawiska jest wiele,
a najważniejsze z nich to swoboda, wygoda i czas. Lubimy kupować w momencie kiedy czegoś potrzebujemy, nie ruszając się z fotela czy krzesła, oszczędzając przy tym swoje pieniądze dzięki czasowym promocjom. Dodatkowo z komputera często korzysta kilka osób, a smartfon należy wyłącznie do nas, dzięki czemu chronimy swoją prywatność. Smartfon mamy przy sobie praktycznie cały czas, ciągle włączony, komputer uruchamiamy wtedy kiedy jest nam potrzebny.

Mimo, iż klienci coraz częściej korzystają z telefonów komórkowych w celu nie tylko przeglądania internetu, ale także dokonywania zakupów to nadal laptopy i komputery stacjonarne pozostają najpopularniejszymi urządzeniami wykorzystywanymi w tym celu.

Może to być spowodowane nieprzystosowaniem stron e-sklepów do urządzeń mobilnych. Jest to sygnał dla ich właścicieli, aby sprawdzić czy strona jest dobrze przygotowana, czy nie jest wolna, czy nie ma niskiej pojemności informacyjnej ekranu.  To w końcu realny
i odczuwalny ubytek zysków. Warto przyjrzeć się finalizacji zakupów. Czy płatność jest bezpieczna? Czy można jej dokonać w łatwy sposób.

Właściwe przystosowanie sklepów do urządzeń mobilnych powinno spowodować, że m-zakupów będzie dokonywała większa liczba użytkowników. A może nie? Może problem leży gdzie indziej? Tak czy inaczej na pewno nie zaszkodzi.

 

Chcesz wiedzieć więcej?





Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

6 sposobów, aby ułatwić klientowi zakupy w Twoim e-sklepie.

To, że klient wszedł na stronę Twojego sklepu i przegląda w nim produkty, to nie znaczy od razu, że ostatecznie to właśnie w nim dokona zakupu. Jeżeli więc zależy Ci na zatrzymaniu klienta w Twoim sklepie internetowym, szczególnie gdy nie prowadzisz równolegle sklepu stacjonarnego, musisz zrobić wszystko, aby nic nie zakłóciło jego ścieżki zakupowej.

Jednym z podstawowych czynników motywujących do ponownego złożenia zamówienia przez klienta, jest (oprócz ceny oczywiście) łatwość jego składania. Warto zatem skupić się na tym, aby jak najbardziej ułatwić klientowi ten proces zakupowy oraz w jak największym stopniu skrócić czas jego trwania.

 

Jak to zrobić?

 

Zakupy bez rejestracji

Coraz rzadziej, aczkolwiek nadal, zdarza się, że aby dokonać zakupu konieczne jest założenia konta. Prowadzi to niestety do tego, że bardzo duża liczba użytkowników opuszcza swój koszyk. Aby zminimalizować to ryzyko daj klientom możliwość dokonania zakupów bez przymusu rejestracji.

 

Przycisk wezwania do działania

Jest wiele rodzajów przycisków wzywających do działania: Kup, Kup teraz czy Zarezerwuj teraz. Przyciski te zachęcają do kliknięcia i określonego działania, co pozwoli Twojemu klientowi na szybkie dokonanie zakupu. Nie będzie on musiał “przeklikiwać” się między koszykiem a stroną, na której przed chwilą przebywał. Nie będzie musiał kontynuować zakupów z poziomu strony głównej, co nie tylko zaoszczędzi jego czas, ale również uprości ścieżkę zakupową i pozytywnie wpłynie na konwersję.

 

Płatność online

Wydaje się to oczywiste, a jeszcze zdarzają się sklepy, które nie mają skonfigurowanych płatności online. A przecież jest to szybki i łatwy sposób dokonywania transakcji. Po dokonaniu zakupu przez klienta, pieniądze na swoim koncie masz praktycznie od razu. Możesz wysyłać zamówiony przez niego produkt. W krótkim czasie Ty masz pieniądze, klient swój zakup. Wszyscy są zadowoleni.

 

Widgety

Widgety zamieszczone na stronie mogą przynieść wiele korzyści pod warunkiem, że są do niej dostosowane. “Wyskakujące” okienka, obrazki, które zasłaniają całą stronę, czy co chwile pojawiające się przypomnienia, nie są fajne i mogą spowodować, że zirytowany klient opuści Twój sklep zanim jeszcze zobaczy jakikolwiek produkt.

 

Pop-up

Zastosowanie pop-upów, może ułatwić klientowi przejście przez ścieżkę zakupową w Twoim sklepie. Na przykład poprzez pop-up z informacją o dodaniu produktu do koszyka. Niestety, może ją także znacznie utrudnić, gdy tych pop-upów wykorzystasz więcej niż to konieczne. Ich za duża ilość może spowodować chaos i zirytowanie Twojego klienta. Pamiętaj wszystko jest dla ludzi, ważne jednak aby używać tego z głową. Nie przesadź.

 

Urządzenia mobilne

W dzisiejszych czasach bardzo cenimy sobie wygodę, dlatego coraz więcej ludzi zakupy robi przez telefon. Postaraj się więc, aby zakupy w Twoim e-sklepie nie były dla klienta testem cierpliwości. Zadbaj, aby strona była dostosowana do urządzeń mobilnych, aby tekst i grafiki były odpowiedniej wielkości, wypełnianie formularza było wygodne, a ścieżka zakupowa nie wymagała od klienta nadmiernych czynności.

Aby nie zniechęcić klientów do siebie i swojego sklepu internetowego postaraj się maksymalnie skrócić ich ścieżkę zakupową. Zacznij to robić już na etapie budowania swojego e-sklepu. Miej na uwadze łatwość poruszania się po nim, czas konieczny do dokonania zakupu oraz wszelkie sposoby na ułatwienie klientowi ostatecznego zakupu. To pozwoli Ci na “zatrzymanie” go na dłużej.

Chcesz wiedzieć więcej ?





Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

Segmentacja feedu i Similar Audience cz.2 czyli jak to wygląda w praktyce.

Similar AudienceW poprzednim tygodniu pisaliśmy o naszym nowym narzędziu, jakim jest Segmentacja feedu produktowego, która świetnie się sprawdza w połączeniu
z Similar Audience. Dzisiaj chcielibyśmy pokazać, jakie odzwierciedlenie ma to rozwiązanie w praktyce.

Nasz nowy pomysł na reklamę internetową, czyli wcześniej już wspomniana Segmentacja feedu produktowego, została wdrożona do kampanii kilku naszych zaufanych klientów, prowadzących swoją działalność w różnych branżach. Dzięki temu możemy wyciągnąć pierwsze wnioski i ocenić skuteczność tej formy reklamy w Internecie.

Wyniki zaskoczyły nas wszystkich. CTR na poziomie 7,61% i konwersje już po trzecim dniu dla sklepu z wyposażeniem wnętrz. Ponad 20 tysięcy otwartych wiadomości po zaledwie kilku dniach dla sklepu z suplementami diety. Konwersje po kilku dniach działania kampanii dla sklepu ze zdrową żywnością oraz produktami ekologicznymi i CTR na poziomie 6,53% dla sklepu zajmującego się sprzedażą kawy i ekspresów. Takie wyniki naprawdę robią wrażenie, a dla nas jest to sygnał, że taka reklama w Internecie naprawdę działa.  

Od momentu włączenia pierwszych kampanii z wykorzystaniem Segmentacji feedu produktowego minęło już kilka tygodni.  Po tym czasie możemy wyciągnąć już kilka wniosków.

Po pierwsze, reklamy w Internecie zawierające tylko i wyłącznie produkty z kategorii, które użytkownik wcześniej oglądał są bardzo dobrze klikane i przynoszą wysoki procent CTR.

Po drugie, nawet niewielki kod rabatowy zamieszczony w reklamie internetowej powoduje, że zainteresowanie produktami danego e-sklepu wzrasta.

No i po trzecie wysyłamy wiadomości tylko do osób, które potrzebują lub za chwilę będą potrzebowały produktów z danej kategorii, nie tracąc dzięki temu swoich ciężko zarobionych pieniędzy na wysyłkę maili do całej bazy użytkowników.

Podsumowując, segmentacja feedu produktowego to świetne narzędzie dla tych, którzy chcą dotrzeć ze swoim produktem do użytkowników, którzy właśnie go poszukują. To także dobry sposób na zaprezentowanie się nowemu użytkownikowi i wzbudzenie jego zaufania. To
w końcu nienachalna propozycja dołączenia do grona swoich klientów.

 

Chcesz wiedzieć więcej ?





Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

Dynamiczna reklama i Segmentacja feedu produktowego czyli skuteczne dotarcie do klientów.

Dynamiczna reklamaDynamiczna reklama zawierająca produkty, które użytkownik wcześniej oglądał w Twoim sklepie, to świetny sposób na zaistnienie w sieci. Użytkownik, pośród dziesiątek przypadkowych reklam widzi taką, która prezentuje mu to czym przed chwilą był zainteresowany, to co wcześniej oglądał, to co mu się w sklepie podobało. To jak myślisz, w którą reklamę kliknie?

Do stworzenia dynamicznej reklamy, potrzebny jest feed produktowy, czyli zbiór produktów wraz z ich nazwą, ceną, zdjęciem i opcjonalnie krótkim opisem. Zazwyczaj występuje on
w formacie XML lub CSV. Powinien być systematycznie aktualizowany i odświeżany. Przygotowany plik produktowy zazwyczaj jest wykorzystywany do retargetingu, ale dzięki niemu możemy także pozyskać nowych klientów na Twoją stronę.Umożliwi nam to połączenie narzędzia Similar Audience (o którym pisaliśmy tutaj) oraz segmentacji feedu produktowego.

Jak to działa?

Zanim szczegółowo napiszemy na czym polega połączenie tych dwóch narzędzi, spróbujmy wyjaśnić to na przykładzie.

Załóżmy, że Pan X szuka w sieci informacji na temat leżaków. Czyta fora i blogi związane
z meblami ogrodowymi. Sprawdza ceny i materiały, z których są wykonane. Niestety, nie trafił na sklep Pana Nowaka, w którym się znajduje duży wybór takich leżaków. Nic nie szkodzi. My wiemy, że Pan X ich szukał, więc możemy wyświetlić mu reklamę. Ale!
W sklepie Pana Nowaka znajdują się nie tylko leżaki. To co zrobić, żeby w reklamie nie pojawiły się też grille, łopaty czy konewki? Użyć takiego narzędzia jak segmentacja feedu produktowego.

Dzięki niemu z całego pliku możemy wybrać tylko te kategorie, które zawierają w sobie właśnie leżaki.

Narzędzie Similar Audience pozwoli nam wyszukać użytkowników, którzy w sieci poszukują informacji na temat oferowanych przez Ciebie produktów. Segmentacja feedu natomiast, na wyświetlenie im reklam właśnie z tymi produktami.

Segmentacja feedu produktowego to świetny sposób na pokazanie użytkownikom reklam
z produktami lub usługami, które ich naprawdę interesują. Wybieranie z feedu poszczególnych kategorii produktów pozwala na jeszcze skuteczniejsze dotarcie do potencjalnych klientów. No bo co może być lepszego niż reklama, która zawiera dokładnie to czego właśnie potrzebujemy?

 

Chcesz wiedzieć więcej?





Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

Reklama video – przyszłość reklamy w Internecie ?

Jeszcze kilka lat temu, słysząc hasło reklama w Internecie, większość
z nas miała na myśli banery reklamowe. W sumie nic dziwnego. Reklama video dopiero zaczynała raczkować, a z Internetem można było się połączyć jedynie za pomocą modemu, w domu lub kafejce internetowej, co powodowało, że wczytanie filmu trwało godzinami. Video marketing w sieci, nie miał tak naprawdę prawa się rozwijać.

Na szczęście dzięki technicznej rewolucji, która wydarzyła się kilka czy już nawet kilkanaście lat temu, video w Internecie jest już ogólnodostępne, a filmy możemy oglądać praktycznie wszędzie. Dzięki temu postępowi technicznemu, konsumpcja internetowego video rośnie z roku na rok. Jest to spowodowane między innymi tym, że dzisiaj trudno już przykuć uwagę odbiorcy tylko tekstem pisanym czy sloganem reklamowym. To właśnie dlatego bardzo popularne stały się filmy, które niewątpliwie budzą dużo więcej emocji
i lepiej angażują użytkowników sieci.

Nie powinno zatem nikogo dziwić, że bardzo dynamicznie rozwija się również reklama video. Niebywała konkurencja w Internecie sprawia, że coraz trudniej pozyskać nowych klientów, dlatego warto wypróbować różnych  metod promocji, a reklama video jest jednym
z nich.

Paradoksalnie mimo tak gwałtownego rozwoju reklama video nadal jest formatem, który budzi sporo kontrowersji. Wynika to poniekąd z naszej ludzkiej natury. Nie lubimy nachalności i narzucania się. Sami chcemy podejmować decyzje o zakupach, a przecież bardzo często zdarza się, że reklama zaopatrzona w dźwięk atakuje nas znienacka, a my szukamy najszybszej sposobności na to, aby taką reklamę wyłączyć czy zamknąć.

Stworzenie reklamy wideo nie jest jednak wcale proste. No bo jak zachęcić użytkownika żeby obejrzał naszą reklamę? Tak, musi go zainteresować. Ale jak to zrobić?

Po pierwsze reklama video powinna komunikować markę, ujawniać ją najlepiej już
w pierwszych sekundach. Po drugie powinna pokazywać markę przez co najmniej połowę czasu trwania reklamy. W dobrym guście jest też wykorzystywanie scen pokazujących reklamowany produkt w realnym użyciu. Dodatkowo to raczej krótkie video reklamy mają większe szanse na to, by zostały obejrzane od początku do końca. Niemniej jednak z wielu badań wynika, że odbiorcy oglądają też te dłuższe reklamy, pod warunkiem, że opowiadają one angażującą i spójną historię. Nie ma jednak bezpośredniego związku między długością filmu a zapamiętaniem marki. Dłużej w tym przypadku nie zawsze oznacza skuteczniej. Są to dodatkowe walory, o których trzeba pamiętać w trakcie tworzenia swojej video reklamy, oprócz oczywiście takich nadrzędnych zasad jak to, że reklama powinna być przyjemna
w odbiorze, adekwatna i wiarygodna dla odbiorcy chociaż na tyle, by generować jego reakcję.

Dodatkowo, reklamy wiarygodne oraz osadzone w kontekście ważnym dla odbiorców mają większe szanse na wzbudzenie zainteresowania i wpłynięcie na decyzję zakupowe użytkowników. Ważnym jest zatem, aby prezentować produkt w jego naturalnym kontekście, pokazując jego użycie i osoby go używające. Jeśli w reklamie ma się pojawić element humorystyczny, to najpierw należy się upewnić, że to, co ma być zabawne rzeczywiście takie jest. Nie należy także przesadzać ze zbyt częstym pokazywaniem marki. Zaprezentowanie jej odpowiednio wcześnie pomaga budować relację i wzmacnia przekaz. Pokazywanie jej jednak zbyt często może negatywnie wpływać na odbiór reklamy.

Reklama video nieco inaczej?

Reklamę video można także stworzyć w nieco inny sposób. Co powiesz na połączenie remarketingu, produktów, które użytkownik oglądał w sklepie i właśnie video? Reklamy video będą wyświetlały się klientowi sklepu, który po opuszczeniu strony odwiedza różne platformy emitujące filmy, filmiki, seriale czy serwisy informacyjne. Dzięki personalizacji za pomocą list remarketingowych docieramy do osób, które realnie są zainteresowane ofertą sklepu. Możliwości stworzenia przekazu są dwie. Może to być film, zrobiony według wytycznych, o których wspomnieliśmy wcześniej lub prezentacja, która będzie w sobie zawierać produkty oglądane wcześniej przez klienta, odpowiednio przygotowana i w ciekawy sposób przedstawiona.

Tak czy inaczej, reklama video to dobry sposób na przyciągnięcie uwagi użytkowników.  Szczególnie teraz, gdy nie jest łatwo zainteresować użytkownika reklamą. W odpowiedni sposób przygotowana i zrobiona z pomysłem ma duże szanse na bycie zauważoną. I co ważne, dzięki niej można zyskać szybkie rozpoznanie marki na rynku przez potencjalnych klientów, wzmocnienie wizerunku firmy oraz powiększenie sieci odbiorców. Chyba warto?

Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

Ślepota banerowa czyli jak reklama w Internecie może być niewidzialna.

Ślepota banerowa to zjawisko, które polega na odruchowym ignorowaniu przez internautów elementów, które wyglądają jak reklama w internecie.

Termin ten nie jest nowym zjawiskiem. Pierwsze wzmianki na jego temat pojawiły się już
w 1998 roku, a więc 20 lat temu. Skala tego przypadku coraz bardziej narastała, aż w końcu dzisiaj stała się całkowicie powszechna. Ślepota banerowa objawia się tym, że użytkownicy Internetu bez jakiejkolwiek analizy, automatycznie zamykają pojawiające się komunikaty reklamowe. Całkowicie ignorują zawartość reklamy, jej treść i to co chce przekazać. Starają się skupić jak najmniej swojej uwagi na niej i jak najszybciej usunąć ją ze swojego pola widzenia.

Jest to wynik wypracowanych nawyków i doświadczenia. Chcemy jak najszybciej pozbyć się reklamy, bo uważamy ją za mało profesjonalną. Oceniamy ją zazwyczaj na podstawie pierwszego wrażenia, a nachalnych reklamodawców traktujemy jako desperatów, którzy chcą “wcisnąć” swoją ofertę za wszelką cenę. Z natury nie lubimy być do niczego zmuszani,
a decyzje zakupowe chcemy podejmować samodzielnie.

Niestety jesteśmy praktycznie ze wszystkich stron atakowani reklamami. Pojawiają się one gdy otwieramy daną stronę, często zasłaniając nam całą jej treść. Zdarza się także, że takiemu przekazowi towarzyszy dźwięk, który automatycznie się włącza. Dodatkowe znaczenie ma to, że pojawiają się one praktycznie zawsze w tym samym miejscu. Zazwyczaj też w ten sam sposób należy je zamknąć. To wszystko powoduje, że nie zastanawiając się nad tym, po prostu klikamy w prawy górny róg. Nauczyliśmy się unikać banerów umieszczonych
w nieodpowiednich miejscach i trudnych do zamknięcia, ponieważ po prostu nas to drażni.

 

Zastanówmy się jednak dlaczego tak jest? Dlaczego wyłączamy reklamy zanim zobaczymy co na nich tak naprawdę się znajduje, co chcą nam przekazać?

 

Reklama w internecie może być porównana do oglądania reklam w telewizji. Oglądamy telewizję, ponieważ chcemy obejrzeć jakiś konkretny program, konkretny film czy serial. W momencie kiedy jest on przerywany reklamami zazwyczaj przełączamy na inny kanał lub odchodzimy od telewizora. Rzadko kiedy oglądamy te spoty reklamowe z zaciekawieniem i do końca.

Dokładnie tak samo jest z reklamą w Internecie. Wchodzimy na jakąś stronę internetową żeby coś przeczytać, żeby się czegoś dowiedzieć czy coś zobaczyć. W celach informacyjnych lub rozrywkowych. Skoro możemy wyłączyć reklamę jeżeli nam przeszkadza to dlaczego mamy tego nie zrobić.

 

Co zatem zrobić, żeby reklamy jednak były widoczne dla internautów i trafiały do grupy docelowej?

 

Tak jak już wspominałam krzykliwy przekaz (mimo wszystko) zazwyczaj nie działa na nas zachęcająco. Nasz mózg odbiera elementy przypominające reklamę jako nieprzydatny aspekt. Warto zatem zamiast “bombardowania” reklamami na wielu portalach wykorzystać fakt, że możemy bannery dopasować do tematyki i specyfiki danej strony. Zamieszczać je tylko w tych miejscach, gdzie najprawdopodobniej pojawią się nasi potencjalni klienci. Świetnie się sprawdzą reklamy natywne, o których już wcześniej wspominaliśmy, czy po prostu banery remarketingowe, bo przecież znajdują się na nich produkty, którymi użytkownik był przed chwilą zainteresowany.

 

Chcesz wiedzieć więcej?





Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

Jak prowadzić sklep internetowy i nie sprzedawać

Prowadzisz swój e-sklep? Pewnie sądzisz, że jesteś rekinem biznesu. Być może. My Ci jednak w kilku punktach pokażemy, co robisz lub możesz robić, żeby w nim nie sprzedawać. Brzmi absurdalnie?

P.S. Tekst dla tych, którzy mają choć odrobinę dystansu do siebie i duże poczucie humoru.

 

Wiem co sprzedaję. Wiem co lubią i czego oczekują moi klienci. Statystyki? A po co to komu?

Zastanów się czy faktycznie tak dobrze znasz swoich klientów. Ich upodobania mogą się przecież zmieniać. Ich sytuacja życiowa i materialna również. Może warto jednak prowadzić statystyki, aby tak naprawdę wiedzieć czego oczekują użytkownicy Twojego sklepu.

 

Wysyłam produkty w foliowej reklamówce, bo przecież liczy się wnętrze. Każdy to wie. Gazetą się upcha, bo jeszcze kurier zniszczy.

OK, książki nie ocenia się po okładce, ale nie przyszło Ci do głowy, że najpierw jednak widzimy opakowanie, a dopiero potem jego wnętrze? Przecież lubimy się otaczać ładnymi przedmiotami i zazwyczaj wybieramy te, które są ładniejsze, bardziej kolorowe, mają ciekawe opakowanie.

 

Nie podawaj numeru telefonu, klienci bywają natrętni. Jeszcze zapytają gdzie ich paczka.

Nikt Ci nie każe podawać swojego prywatnego numeru telefonu. Kup firmowy i zostawiaj go w pracy, nie musisz odbierać go po godzinach. Przyjdziesz to oddzwonisz.

 

Nie podawaj e-mail, w końcu nikt nie lubi ciągle “klepać” wiadomości, z których ostatecznie niewiele wynika.

To tak jak z numerem telefonu, załóż firmowy e-mail i po sprawie. Jak na stronie podany jest e-mail i numer telefonu to staje się ona bardziej wiarygodna. A chyba nie chcesz, żeby klienci wątpili w Twoją uczciwość.

 

REKLAMA? To za drogo! A może jakaś promocja? To może chociaż zniżka? Albo rabat? Nie? To SAM SOBIE TO ZROBIĘ!

A może warto jednak zainwestować w dobrą reklamę? Na pewno więcej na tym zyskasz niż gdy będziesz próbował robić coś na własną rękę. Zaufaj fachowcom, nie każda agencja reklamowa czeka tylko na to, żeby “zedrzeć” z Ciebie kasę.  

 

Fejsbuk? Jestem oryginalny, nie korzystam z fejsbuka, jest przereklamowany – tak słyszałem.

A nie słyszałeś, że jak kogoś nie ma na Facebooku to nie istnieje? Idźmy z duchem czasu. Jak ktoś nie ma konta na Instagramie to nie żyje. Pomyśl o tym.

 

Google? Wpisz adres mojego sklepu w Google i jestem, a nie płacę za SEO! Sam sobie robię SEŁO. Taki jestem Ninja.

Powodzenia 🙂

 

Ulotki? Szwagier w paincie narysuje, wydrukujemy i puścimy w świat!

Teraz nic, tylko czekać na spływające miliony monet. Bo przecież każdy “rzuci się” na niewyraziste, nieciekawe i bez wyrazu ulotki.

 

Darmowa wysyłka? Nie no, bez jaj. Mam dokładać? Przecież to za drogo!

Od jednej darmowej wysyłki, raz na jakiś czas, nie zbiedniejesz. A pomyśl ilu nowych klientów możesz dzięki temu przyciągnąć. A poza tym zrób darmową wysyłkę za zakupy powyżej na przykład 100 zł.Wtedy klienci zrobią większe zakupy, a Tobie i tak będzie się to opłacało.

 

Google Analytics? A co to jest?

Prowadzisz e-sklep i nie wiesz z jakiego źródła pochodzą Twoje konwersje. Ile ich jest. Jaki jest współczynnik odrzuceń. Analytics rozwiąże Twoje problemy.

 

Budżet na reklamę? Co to to nie. Przecież zaczynam, muszę najpierw zarobić! Kasy  jeszcze nia mam, jak zarobię to wtedy będę inwestować.

Z takim myśleniem to Ty szybko nie zarobisz. Żeby mieć zyski najpierw musisz trochę zainwestować.

 

Brzmi znajomo? Jeżeli tak to przemyśl jeszcze raz to jak prowadzisz swój e-sklep i zastanów się czy aby na pewno robisz wszystko żeby w nim sprzedawać.

AS.

Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

Reklama natywna a content marketing i artykuł sponsorowany.

O reklamie natywnej czyli Native Ads już pisaliśmy. Dzisiaj chcielibyśmy jednak porównać ją do artykułów sponsorowanych i content marketingu. Sprawdzimy czy mają one ze sobą coś wspólnego, czy się łączą, uzupełniają. A może są jednym i tym samym, lub wręcz przeciwnie, wzajemnie się wykluczają?

 

Zaczniemy od przypomnienia czym są Native Ads, łatwiej nam będzie wtedy zrozumieć pozostałe zagadnienia. Otóż Native Advertising to rodzaj nieinwazyjnej i “delikatnej” reklamy, która stanowi integralną część treści medialnych. Czytając treść reklamy natywnej powinniśmy mieć wrażenie, że obcujemy z atrakcyjnym jakościowo artykułem dziennikarskim, który dostarcza nam wielu ciekawych informacji. Wzmianka na temat produktu, usługi lub firmy to jedynie dodatek, który ma zobrazować sens całego tekstu. Usunięcie treści reklamowych z całego tekstu  nie powinno pozbawić go jakości.

 

Content marketing czyli marketing treści to natomiast strategia, która polega na pozyskiwaniu użytkowników, dzięki publikowanym treścią. Treści muszą być atrakcyjne
i przydatne dla konkretnie sprecyzowanej grupy odbiorców. Jego celem jest budowanie długotrwałej relacji z potencjalnym klientem poprzez interakcję i zaangażowanie obydwu stron. Odbywa się to za pośrednictwem wielu form dostępnych w internecie: artykułów, webinarów, video czy poradników, których zadaniem jest dostarczenie wiarygodnych informacji związanych z daną branżą, dzięki czemu zarówno firma jak i potencjalny klient odnoszą korzyści.

 

No i w końcu artykuł sponsorowany. Jest to materiał do złudzenia przypominający standardowy tekst dziennikarski, ale promuje w mniej lub bardziej subtelny sposób dany produkt, markę lub firmę. Zazwyczaj jest zlecany przez agencję reklamową lub samego reklamodawcę.

 

Dzięki wyjaśnieniu tych pojęć możemy zauważyć, że reklama natywna bez marketingu treści praktycznie nie może istnieć. Obie formy bazują na rzetelnych informacjach i wysokiej jakości treści. Celem obu form jest budowanie długotrwałych relacji i zwrócenie uwagi na konkretną markę. Nie można zatem ich jednoznacznie oddzielić, nie można powiedzieć, że są zupełnie czymś innym. Choć z drugiej strony mimo, iż reklama natywna bez content marketingu nie zaistnieje, tak content marketing bez reklamy natywnej już tak.

 

Podobne zależności występują pomiędzy artykułem sponsorowanym, a marketingiem treści. Artykuł sponsorowany dzięki swojej formie realizuje założenia content marketingu,
a mianowicie pozwala budować ciekawy i merytoryczny komunikat, tworzy wizerunek marki, eksperta w swojej dziedzinie, daje odbiorcy wyczerpujące informacje o produkcie lub firmie, jest odpowiedzią na potrzeby odbiorcy, prezentuje ofertę.  

 

Nie możemy już jednak tego powiedzieć o reklamie natywnej i artykule sponsorowanym. Nie są to pojęcia tożsame, chociaż istnieją zdania, że tekst sponsorowany to rodzaj reklamy natywnej. Zauważymy to jednak wykonując prosty zabieg usunięcia z artykułu nazwy produktu czy firmy. Jeżeli po dokonaniu tych zmian tekst dalej zostanie rzetelny i obiektywny, a jego koncepcja nie zostanie zaburzona to będziemy mieć do czynienia z reklamą natywną. Jeżeli natomiast tego samego zabiegu dokonamy w artykule sponsorowanym to nie będzie się on już nadawał do publikacji, nie będzie tworzył spójnej całości.

Reklama natywna musi być naturalna i pasować do pozostałych treści medialnych.
W przypadku artykułu sponsorowanego nie da się ukryć treści reklamowych, ponieważ są one prezentowane wprost.

 

Podsumowując, bardzo łatwo jest rozróżnić reklamę natywną od artykułu sponsorowanego. W przypadku reklamy natywnej wystarczy, usunąć (nie zauważyć, pominąć, zamazać) fragment o reklamodawcy, a i tak będziemy mogli przeczytać artykuł, który będzie wyglądał jak rzetelny, obiektywny tekst. W przypadku artykułu sponsorowanego nie ma takiej możliwości, bo sam content jest przepełniony treściami reklamowymi.

 

Reklama natywna i tekst sponsorowany to poniekąd rodzaje content marketingu. Zarówno jedna forma, jak i druga realizuje założenia marketingu treści. Należy jednak pamiętać, że są też tacy, którzy twierdzą, że artykuł sponsorowany to rodzaj reklamy natywnej, mogą być i tacy, którzy nie będą się zgadzać z tym, że tekst sponsorowany i Nativ Ads spełniają założenia marketingu treści. Mimo, iż te pojęcia nie są nowe i na rynku już jakiś czas istnieją to nadal budzą pewne kontrowersje i rozbieżności w zdaniach ludzi zajmujących się reklamą i branżą e-commerce.





Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

Native Ads- nasze spojrzenie na reklamy natywne.

Dzisiaj słów parę na temat Native Ads, inaczej mówiąc reklamy natywnej. Jeszcze parę lat temu, nie tak dawno, znana była jedynie niewielu. Nawet duże grono “specjalistów” związane z reklamą, remarketingiem czy branżą e-commerce nie miało zbyt dużej wiedzy na temat Native Ads. Obecnie stają się one coraz bardziej popularne, często zastępując te tradycyjne formy reklamy
w internecie.

 

Native Ads, a dokładniej Native Advertising, to jedna z wielu rodzajów reklamy. Jej cechą charakterystyczną jest to, że stanowi integralną część treści medialnej. Jest dostosowana do stylistki i standardów tekstów dziennikarskich, które się obok niej znajdują. Native Ads to nienachalna reklama, w której marka występuje jako tło, nie gra głównej roli.
W przeciwieństwie do innych form reklamy Native Ads jest formą nieinwazyjną, jest naturalnie wkomponowana w treść, jaką użytkownik sam sobie wybiera, a potem przegląda. Zdarza się, że reklamę natywną trudno odróżnić od innych treści zamieszczanych na serwisach internetowych, zatem powinna ona być opatrzona informacją: reklama, promocja czy treść sponsorowana.

 

Reklama natywna to świetna alternatywa dla reklam displayowych, których skuteczność może zacząć spadać z powodu tak zwanej ślepoty bannerowej. Ślepota bannerowa to zjawisko, które polega na niezauważaniu banerów reklamowych wyświetlanych na stronie internetowej, którą przeglądamy. Rosnący szum informacyjny oraz bombardowanie nas komunikatami reklamowymi sprawiło, że nauczyliśmy się ignorować nawet te najbardziej przyciągające uwagę reklamy.

 

Formy Native Advertising

Na rynku występuje wiele form reklam natywnych jednak najpopularniejsze z nich to in-feed, rekomendacje oraz promoted listitings.

 

  • In-feed są to treści zamieszczane pomiędzy tradycyjnymi artykułami dziennikarskimi. Są zazwyczaj tworzone przez samych redaktorów bądź w porozumieniu z nimi, tak aby tworzyły jedną całość z pozostałymi materiałami prasowymi.

 

  • Rekomendacje to ramki rekomendacyjne zamieszczane obok tradycyjnego artykułu.

 

  • Promoted listings czyli promowane listy produktów to integralny element e-sklepu,
    na którym znajdują się proponowane lub promowane produkty.

 

Zalety Native Ads

 

Ten rodzaj reklamy idealnie nadaje się do budowania zaufania do marki czy firmy, sprawiając, że klient zostaje z nią na dużej. Zwiększa także świadomość użytkowników, wpływając na ich proces poznania i postrzegania. Przedstawia również oferty firm w sposób bardziej rozbudowany tworząc między innymi artykuły dotyczące konkretnej grupy produktów, opisując je szczegółowo i kompletnie.

 

To co my proponujemy naszym klientom pod hasłem Native Ads

Tworzymy dla naszych klientów reklamy tematyczne, które następnie są wyświetlane w sekcjach ściśle powiązanych z główną treścią strony. Zazwyczaj występują jako obrazek
300 x 200 wraz ze 100 znakami tekstu stanowiące tytuł materiału,  który zostanie pokazany użytkownikowi po kliknięciu w treść reklamową.

Nasza reklama natywna wyświetlana jest w powiązaniu do artykułów na tysiącach serwisów w Polsce. Są to zarówno największe serwisy internetowe takie jak Onet, WP, Gazeta, Interia, Rmf czy Radio Zet oraz mniejsze serwisy tematyczne, a także bardzo niszowe serwisy specjalistyczne.

Umożliwiamy naszym klientom targetowanie reklam natywnych używając naszych autorskich narzędzi do targetowania behavioralnego, geotargetingu, remarketingu, similar audience oraz targetowania na konkretne domeny, a nawet URL.

W USA jak i w wielu krajach europejskich reklama natywna przeżywa swoje 5 minut, więc kwestią czasu jest moment, w którym ta “moda” rozwinie się również w Polsce. Jest to świetny, mało zauważalny zamiennik dla reklam displayowych, do których użytkownicy są już przyzwyczajeni.

 

Chcesz wiedzieć więcej?





Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments
Skontaktuj się z nami