Miesiąc: Lipiec 2018

Trudne początki, czyli jak powstawał e-handel w Polsce i na świecie.

Prędkość, z jaką rozwija się handel w Internecie chyba nikogo nie dziwi. Wszyscy wiemy, że w sieci można kupić praktycznie wszystko i to w konkurencyjnych cenach. Warto zatem zatrzymać się na chwilę i dowiedzieć się jak to wszystko w ogóle się zaczęło.

W dzisiejszych czasach Internet stał się nie tylko najszybszym sposobem wymiany informacji, ale również bardzo popularnym kanałem sprzedaży. Zakupy to nieodłączny element codzienności każdego z nas. Dla wielu stanowią one ulubiony sposób spędzania wolnego czasu. Dla wielu, ale nie dla wszystkich. Na szczęście rozwój Internetu dał tej grupie ludzi możliwość robienia zakupów w domu, bez kolejek przy kasie czy przymierzalni. Zanim do tego doszło, handel w Internecie musiał przejść jednak długą drogę.

Historia e-commerce na świecie.

Za prekursora zakupów online uznaje się Michaela Aldricha, angielskiego wynalazcę, inwestora i przedsiębiorcę. W 1979 roku wymyślił on ezakupy, aby umożliwić transakcje online między konsumentami, przedsiębiorstwami oraz firmami. Od roku 1980 elektroniczny handel zaczęły stosować takie firmy jak Nissan, Ford, Peugeot czy General Motors. Niektóre źródła podają jednak, że pierwszą osobą, która zrobiła zakupy online była 72-letnia Brytyjka. W 1984 roku złożyła ona zamówienie na artykuły spożywcze w lokalnym sklepie, a za dostarczone produkty zapłaciła w trakcie ich odbioru. Co ciekawe, kobieta nie wykorzystała do tego komputera, a telewizor.

Jak widać, pierwsze sklepy internetowe z całą pewnością nie przypominały tych, z których korzystamy obecnie. Ówczesne sklepy oferowały zazwyczaj produkty, przesyłając swoją ofertę e-mailem, a sprzedaż dokonywana była już telefonicznie.

Prawdziwy przełom dla e-handlu nastąpił jednak w 1994-1995 roku. Wtedy też zaczęły pojawiać się e-sklepy, które umożliwiły zakupy za pośrednictwem formularza na stronie.

Popularyzatorem tego rozwiązania stał się człowiek, który założył witrynę Amazon- Jeff Bezos. Początkowo dzięki swojej stronie sprzedawał jedynie książki, ale z czasem poszerzył asortyment i działalność swojej firmy. Rok później swój serwis aukcyjny stworzył Pierre Omidyar. eBay był pierwowzorem dla polskiego Allegro.

W skali globalnej rynek e-commerce rozpowszechnił się jednak w 2000 roku. Wtedy to już większość amerykańskich i europejskich firm zaczęła oferować swoje produkty i usługi
w Internecie.

Historia e-commerce w Polsce.

Początki polskiego rynku e-commerce przypadają na rok 1997. Wtedy też powstał pierwszy polski sklep internetowy firmy Terent. Następnie w 1999 roku swoją internetową działalność rozpoczął Merlin oraz Empik. W tym samym roku powstała także największa polska platforma transakcyjna online czyli Allegro.

Od tego czasu rynek e-commerce nabrał rozpędu i zyskał bardzo dużą popularność. Powodem tego jest możliwość nabycia towarów w wygodny i szybki sposób, w atrakcyjnych cenach. Nic dziwnego więc, że cały czas powiększa się również liczba e-sklepów. Według Bisnode Polska w roku 2016 było około 27,7 tysięcy e-sklepów. Według szacunków pod koniec stycznia 2018 roku zarejestrowanych było już ponad 29,1 tysięcy sklepów internetowych. Prognozy pokazują, że do roku 2020 w Polsce będzie istniało ponad
30 tysięcy sklepów online. Co prawda blisko 1/3 to firmy uśpione lub zawieszone, ale myślę, że mimo tego ilość e-sklepów w naszym kraju to i tak imponująca liczba.

Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

AdBlock- czerwona kartka dla reklamy.

AdblockJesteśmy na szczycie listy. Jesteśmy pierwsi. Między nami a krajem, który zajmuje ostatnie miejsce jest 41 punktów procentowych różnicy. Jesteśmy krajem, który najczęściej na świecie blokuje reklamy w Internecie. Ale uwaga! Grecja depta nam po piętach.

 

Jak donosi raport OnAudience.com to polscy internauci najczęściej na świecie używają wtyczek blokujących reklamy w Internecie. W 2017 roku korzystało z nich 46% ludzi surfujących po Internecie. Zaraz za nami, na drugim miejscu uplasowała się Grecja
z wynikiem 44%. Podium zamyka Norwegia z 42% wynikiem. Z adblocków korzysta również duży procent Niemców (41%), Duńczyków (40%) oraz Brytyjczyków, gdzie blokowanych jest 39% reklam.

Zupełnie odwrotna sytuacja występuje w Paragwaju, Wenezueli i Brazylii. W tych krajach odpowiednio blokuje reklamy 5%, 10% i 12% internautów.

 

Kto używa AdBlocka?

 

Z badań wynika, że reklamy w Internecie nieco częściej blokują mężczyźni (53%) niż kobiety (47%). Mieszkańcy miast oraz użytkownicy między 25 a 34 rokiem życia. Największą grupą zawodową blokującą reklamy w Internecie są natomiast programiści. Ich wynik braku dotarcia reklamy to aż 77%. Drugą grupą zawodową najczęściej używającą programów do blokowania banerów reklamowych są przedstawiciele branży doradczej (43%). Na miejscu trzecim z wynikiem 39% znajdują się pracownicy związani
z bankowością i finansami.

A jakie grupy internautów nie blokują internetowych reklam? Kobiety w ciąży i młode matki. W tej grupie współczynnik ten wyniósł niecałe 20%.

Jeżeli natomiast pod uwagę weźmiemy intencję zakupowe klientów, to najtrudniej jest dotrzeć do internautów, którzy w sieci poszukują laptopów i tabletów, artykułów militarnych i alkoholi.

Badania pokazują, że im wyższy procent świadomości technologii, tym większe wykorzystanie programów blokujących reklamy, a poziom blokowania reklam może jeszcze wzrosnąć.

Mimo iż możemy pochwalić się, że jesteśmy pierwsi w tabeli, to chyba nie jest to jednak pozytywne zjawisko. Przekładając to na złotówki zobaczymy ile wynoszą straty wydawców reklam. Według jednego z portali, szacunkowa wartość reklam display w tamtym roku wyniosła 485 mln dolarów, a wartość zablokowanych odsłon reklamowych aż 409 mln dolarów. Czy to nie jest przerażające?

Podsumowując. W Polsce AdBlock utrudnia dostęp do  prawie 45% klientów. To bardzo duża grupa użytkowników, do której nie można dotrzeć z reklamą. Naszym pomysłem na trafienie do tych internautów to e-mail retargeting. Reklama w pełni dopasowana do użytkownika, prezentująca produkty z wysoką szansą zakupową.

Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

Trudny czas dla e-commerce? LATO!

Sezon OgórkowyTak zwany sezon ogórkowy w pełni. Ludzie korzystają z urlopu, wyjeżdżają na wakacje, a czasu przed komputerem spędzają coraz mniej. Wysokie temperatury i ładna pogoda także nie sprzyjają e-handlowi, bo jedyne czego teraz  potrzebujemy to plaża, leżak i kolorowe drinki, no może ewentualnie wiatrak lub klimatyzacja.

Okres wakacyjny to trudny czas dla internetowych biznesów. Zamiast robić zakupy przez Internet wolimy spędzać czas na świeżym powietrzu, cieszyć się słońcem i dobrą pogodą. Najczęściej w Internecie szukamy wtedy informacji jaka ta pogoda będzie, gdzie można wynająć pokój, jak znaleźć nocleg, ile kosztuje doba hotelowa oraz atrakcji turystycznych, które możemy w tym roku zwiedzić.

Nic dziwnego, w końcu każdemu z nas należy się chwila odpoczynku.

Niestety cierpią na tym firmy, który zajmują się ogólnie pojętą pracą w Internecie. Po za takimi interesami jak biura podróży, hotele czy restauracje, inne biznesy narzekają na spadek ruchu na stronie, zmniejszoną liczbę zamówień czy chociażby produktów pozostawionych
w koszyku.

Czy da się temu zaradzić? Czy może lepiej “zacisnąć pasa” i znowu poczekać na lepsze czasy?

Rozwiązań jest kilka.

Po pierwsze można spróbować dostosować swój asortyment do letniego sezonu. Oczywiście nie zawsze się tak da. Sprzedawca, który oferuje futra lub zimowy sprzęt sportowy nie przygotuje się na sezon letni. Natomiast sprzedawca sprzętu elektronicznego już tak.

Po drugie wakacyjne rabaty, gratisy czy promocje na pewno zwiększą atrakcyjność produktów.

Po trzecie, może to dobry czas na rozszerzenie asortymentu, zmiany technologiczne, modernizacja. To też dobry moment na przemyślenie nowych kanałów promocji i marketingu. Stworzenie kampanii remarketingowej, pozyskanie nowego, wartościowego ruchu. A jeżeli któreś z tych narzędzi już pracują- rozbudowa zasięgu, zwiększenie list remarketingowych, optymalizacja kampanii.

Spróbuj pozytywnie spojrzeć na ten “martwy sezon”. W końcu masz chwilę czasu żeby pomyśleć o nowej reklamie i stworzeniu kampanii remarketingowej dla swojego e-sklepu. Masz moment na dokładne przygotowanie i dogranie wszystkich szczegółów, tak żeby od września ruszyć
z pełną pompą. 🙂

 

Anna Sosna

Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments

Kampania zasięgowa czyli gdzie umieścić swoją reklamę.

Jak już wcześniej wspominaliśmy, swoim klientom mamy do zaoferowania kilka różnych narzędzi marketingowych. Łączymy je na różne sposoby, w zależności od celu przeprowadzanej kampanii. Dzięki temu, że każda kampania remarketingowa jest przez nas analizowana, możemy wysnuć kilka wniosków. I tak dzisiaj chcieliśmy podzielić się naszymi spostrzeżeniami na temat kampanii zasięgowych.

Dla przypomnienia, kampanie zasięgowe opierają się na emisji reklam tylko na konkretnych, wcześniej wybranych przez nas domenach. Mogą to być strony tematyczne, fora internetowe czy serwisy ogólnoinformacyjne. Możemy też skupić się na zasięgu regionalnym i wyświetlać reklamy w określonych województwach czy miastach.

Ale do rzeczy…

Na początek każdej kampanii remarketingowej, a już tym bardziej zasięgowej, zaczynamy od zrobienia testów AB. Jest to metoda badawcza, która opiera się na umieszczeniu jednego przekazu reklamowego na stronach różniących się swoją specyfiką. Aby testy wyszły prawidłowo, przekaz musi być skierowany do tej samej grupy odbiorców.

Dzięki temu dowiadujemy się, na których stronach reklamy lepiej się wyświetlają.
W większej ilości, w większych formatach, w lepszych miejscach. No i co najważniejsze, na których stronach reklamy są lepiej klikane i przynoszą więcej konwersji.

Kampanie zasięgowe wypróbowaliśmy już na wielu naszych klientach z różnych branż. Po analizach i wnikliwych obserwacjach, doszliśmy do zaskakujących dla nas wniosków.

Na “pierwszy rzut oka” kampanie skierowane do osób zainteresowanych powinny być lepiej klikane na forach tematycznych i stronach, które poruszają wątki zgodne
z upodobaniami naszego użytkownika. Otóż nic bardziej mylnego.

Serwisy i fora tematyczne mocno angażują użytkownika. Jest on skupiony na treści, na informacjach, których poszukuje, na produktach, które są mu potrzebne. Nie jest zainteresowany blokami reklamowymi, które mu się wyświetlają. Nie widzi ich, nie zauważa.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda na serwisach ogólnotematycznych. Tam wchodzimy żeby coś poczytać, czegoś się dowiedzieć, zaczerpnąć najnowszych informacji. One nie angażują tak bardzo naszej uwagi. Widzimy różne obrazki, różne treści, zauważamy także reklamy.

To właśnie dzięki temu, reklamy zasięgowe są lepiej klikane na stronach ogólnotematycznych. Przeglądając je mamy więcej czasu, nie jesteśmy skoncentrowani na poszukiwaniu tylko na przeglądaniu.

Na tym przykładzie widać, że sytuacje, które wydają nam się oczywiste, wcale takie oczywiste nie są. To dlatego tak ważne jest analizowanie kampani remarketingowych
i zasięgowych. Wykonywanie testów AB. Wyciąganie wniosków i na ich podstawie dalsze prowadzenie działań reklamowych.

A.Sosna

 

Dowiedz się więcej





Posted by Go.pl in Ogólne, 0 comments