Jak prowadzić sklep internetowy i nie sprzedawać

Podziel się

Prowadzisz swój e-sklep? Pewnie sądzisz, że jesteś rekinem biznesu. Być może. My Ci jednak w kilku punktach pokażemy, co robisz lub możesz robić, żeby w nim nie sprzedawać. Brzmi absurdalnie?

P.S. Tekst dla tych, którzy mają choć odrobinę dystansu do siebie i duże poczucie humoru.

 

Wiem co sprzedaję. Wiem co lubią i czego oczekują moi klienci. Statystyki? A po co to komu?

Zastanów się czy faktycznie tak dobrze znasz swoich klientów. Ich upodobania mogą się przecież zmieniać. Ich sytuacja życiowa i materialna również. Może warto jednak prowadzić statystyki, aby tak naprawdę wiedzieć czego oczekują użytkownicy Twojego sklepu.

 

Wysyłam produkty w foliowej reklamówce, bo przecież liczy się wnętrze. Każdy to wie. Gazetą się upcha, bo jeszcze kurier zniszczy.

OK, książki nie ocenia się po okładce, ale nie przyszło Ci do głowy, że najpierw jednak widzimy opakowanie, a dopiero potem jego wnętrze? Przecież lubimy się otaczać ładnymi przedmiotami i zazwyczaj wybieramy te, które są ładniejsze, bardziej kolorowe, mają ciekawe opakowanie.

 

Nie podawaj numeru telefonu, klienci bywają natrętni. Jeszcze zapytają gdzie ich paczka.

Nikt Ci nie każe podawać swojego prywatnego numeru telefonu. Kup firmowy i zostawiaj go w pracy, nie musisz odbierać go po godzinach. Przyjdziesz to oddzwonisz.

 

Nie podawaj e-mail, w końcu nikt nie lubi ciągle “klepać” wiadomości, z których ostatecznie niewiele wynika.

To tak jak z numerem telefonu, załóż firmowy e-mail i po sprawie. Jak na stronie podany jest e-mail i numer telefonu to staje się ona bardziej wiarygodna. A chyba nie chcesz, żeby klienci wątpili w Twoją uczciwość.

 

REKLAMA? To za drogo! A może jakaś promocja? To może chociaż zniżka? Albo rabat? Nie? To SAM SOBIE TO ZROBIĘ!

A może warto jednak zainwestować w dobrą reklamę? Na pewno więcej na tym zyskasz niż gdy będziesz próbował robić coś na własną rękę. Zaufaj fachowcom, nie każda agencja reklamowa czeka tylko na to, żeby “zedrzeć” z Ciebie kasę.  

 

Fejsbuk? Jestem oryginalny, nie korzystam z fejsbuka, jest przereklamowany – tak słyszałem.

A nie słyszałeś, że jak kogoś nie ma na Facebooku to nie istnieje? Idźmy z duchem czasu. Jak ktoś nie ma konta na Instagramie to nie żyje. Pomyśl o tym.

 

Google? Wpisz adres mojego sklepu w Google i jestem, a nie płacę za SEO! Sam sobie robię SEŁO. Taki jestem Ninja.

Powodzenia 🙂

 

Ulotki? Szwagier w paincie narysuje, wydrukujemy i puścimy w świat!

Teraz nic, tylko czekać na spływające miliony monet. Bo przecież każdy “rzuci się” na niewyraziste, nieciekawe i bez wyrazu ulotki.

 

Darmowa wysyłka? Nie no, bez jaj. Mam dokładać? Przecież to za drogo!

Od jednej darmowej wysyłki, raz na jakiś czas, nie zbiedniejesz. A pomyśl ilu nowych klientów możesz dzięki temu przyciągnąć. A poza tym zrób darmową wysyłkę za zakupy powyżej na przykład 100 zł.Wtedy klienci zrobią większe zakupy, a Tobie i tak będzie się to opłacało.

 

Google Analytics? A co to jest?

Prowadzisz e-sklep i nie wiesz z jakiego źródła pochodzą Twoje konwersje. Ile ich jest. Jaki jest współczynnik odrzuceń. Analytics rozwiąże Twoje problemy.

 

Budżet na reklamę? Co to to nie. Przecież zaczynam, muszę najpierw zarobić! Kasy  jeszcze nia mam, jak zarobię to wtedy będę inwestować.

Z takim myśleniem to Ty szybko nie zarobisz. Żeby mieć zyski najpierw musisz trochę zainwestować.

 

Brzmi znajomo? Jeżeli tak to przemyśl jeszcze raz to jak prowadzisz swój e-sklep i zastanów się czy aby na pewno robisz wszystko żeby w nim sprzedawać.

AS.